Poranne wstawanie nigdy nie było moją mocną stroną. Funkcja drzemki w telefonie to fajna sprawa.Co innego Aneta. Ta tylko usłyszy budzik i podnosi się z łóżka. Przynajmniej w te dni kiedy jedzie na zajęcia, bo w inne, kiedy budzik milczy a wredna matka(czyli ja) postanawia ją zwlec z łóżka przed dziesiątą to musi ją ściągać z niego za nogę. Ogólnie w tygodniu jest tak, że ja nie mogę doczekać się weekendu, żeby się wyspać, a Aneta nie może doczekać jego końca, bo chce jechać na "warsztaty".
Sprawa wstawania po nowym roku nabrała tempa, bo zmienili rozkład jazdy i bus po Anetę przyjeżdża o 6.40 czyli pobudka o 5.50. 20 minut wcześniej, buuuuu. Za to droga do Ośrodka, odległego o jakieś 20 km straaaasznie się wydłużyła i trwa jakieś 2 do 2,5 godziny. Dociera tam sporo po 9. Nie wiem naprawdę z czego się ta dziewczyna tak cieszy wsiadając rano do busa.....
Aneta, młoda dziewczyna, wesoła, dowcipna. Lubi planować co będzie robić jak będzie dorosła, jak będzie wyglądać jej mieszkanie, praca, mąż ... Problem w tym, że Aneta zawsze będzie dzieckiem. Ma 33 lat i zespół Downa.
piątek, 17 stycznia 2014
poniedziałek, 6 stycznia 2014
Wszystkiego Najlepszego w Nowym Roku
Wszystkiego Najlepszego w Nowym Roku. Oby nam się dobrze wiodło i tradycyjnie nowy był lepszy niż poprzedni. Nie żeby ten był zły, ale zawsze może być lepiej, prawda?A więc serdeczne życzenia od nas i tradycyjnie już uśmiech od Anety.
Niektórzy zauważyli, że blog nam się zaciął jakoś tak na początku grudnia. No tak, skruszona przyznaję się do zaniedbań w pisaniu. Grudzień taki zakręcony, błyskawicznie mi umknął. Chyba te przygotowania do świąt i ich atmosfera skutecznie zawróciła mi w głowie. Trochę się działo, nie wiem czy tak chronologicznie ale postaram się co nieco wspomnieć: mikołajkowa niespodzianka od warszawskiej firmy czyli paczuszka niespodzianka ze słodyczami i pluszowym misiem. Radość Anety bezcenna. Uczestniczyła też Aneta w uroczystej wigilii uczestników i kadry Warsztatu Terapii Zajęciowej i Środowiskowego Domu Samopomocy. Bardzo zadowolona z wyjścia, humoru nie popsuły nawet dwie wywrotki i potłuczone kolano ;-). Oczywiście Święta Bożego Narodzenia to niepowtarzalny czas, były w domu siostry, przyjechała też ukochana babcia i ciocia. Na pierwszym miejscu wymarzone prezenty od Mikołaja. Tak bardzo przeżywane, że przed samą wigilią zaliczone zasłabnięcie i reszta uroczystości na leżąco. Na leżąco zresztą Aneta odbyła całe święta, bo dopadło ją przeziębienie. Które zaraz po światach zresztą przekazała mamusi, do tej pory jestem na antybiotyku, po raz pierwszy życiu chyba tak mocno się przeziębiłam. Śnieg w grudniu widziałyśmy tylko na początku miesiąca, kiedy to tak nas zawiało, że byliśmy przez moment odcięci od świata. Ostatnia nowinka to taka, że przybył nam jeden domownik: suczka mopsa. Już nie na zimowe wczasy tym razem do nas wpadła, ale na stałe.
Zaczynamy Nowy Rok. Liczymy, że będzie dla nas pomyślny, wchodzimy w niego z nowymi nadziejami i pragnieniami. Pozytywne myślenie ma dużą siłę. Powodzenia dla Was i dla nas.
Niektórzy zauważyli, że blog nam się zaciął jakoś tak na początku grudnia. No tak, skruszona przyznaję się do zaniedbań w pisaniu. Grudzień taki zakręcony, błyskawicznie mi umknął. Chyba te przygotowania do świąt i ich atmosfera skutecznie zawróciła mi w głowie. Trochę się działo, nie wiem czy tak chronologicznie ale postaram się co nieco wspomnieć: mikołajkowa niespodzianka od warszawskiej firmy czyli paczuszka niespodzianka ze słodyczami i pluszowym misiem. Radość Anety bezcenna. Uczestniczyła też Aneta w uroczystej wigilii uczestników i kadry Warsztatu Terapii Zajęciowej i Środowiskowego Domu Samopomocy. Bardzo zadowolona z wyjścia, humoru nie popsuły nawet dwie wywrotki i potłuczone kolano ;-). Oczywiście Święta Bożego Narodzenia to niepowtarzalny czas, były w domu siostry, przyjechała też ukochana babcia i ciocia. Na pierwszym miejscu wymarzone prezenty od Mikołaja. Tak bardzo przeżywane, że przed samą wigilią zaliczone zasłabnięcie i reszta uroczystości na leżąco. Na leżąco zresztą Aneta odbyła całe święta, bo dopadło ją przeziębienie. Które zaraz po światach zresztą przekazała mamusi, do tej pory jestem na antybiotyku, po raz pierwszy życiu chyba tak mocno się przeziębiłam. Śnieg w grudniu widziałyśmy tylko na początku miesiąca, kiedy to tak nas zawiało, że byliśmy przez moment odcięci od świata. Ostatnia nowinka to taka, że przybył nam jeden domownik: suczka mopsa. Już nie na zimowe wczasy tym razem do nas wpadła, ale na stałe.
Zaczynamy Nowy Rok. Liczymy, że będzie dla nas pomyślny, wchodzimy w niego z nowymi nadziejami i pragnieniami. Pozytywne myślenie ma dużą siłę. Powodzenia dla Was i dla nas.
wtorek, 3 grudnia 2013
I znowu...
I znowu Aneta coraz częściej ląduje na podłodze. W ciągu ostatnich dniu już trzy razy się przewróciła. Wczoraj nabiła sobie guza na głowie tak uderzyła o podłogę. Aby do piątku, ma w ten dzień wizytę u neurologa i kardiologa. Choć z drugiej strony nie bardzo wiem, co one pomogą. Czy mnie uspokoją czy wprowadzą w jeszcze gorszy nastrój. Czy po prostu nie wniosą nic nowego.
Najgorsze, że Aneta nie wyczuwa wcześniej tych ataków i po prostu przewraca się tam gdzie stoi. Z racji zaburzonej krzepliwości krwi jest bardzo podatna na wszelkiego rodzaju wylewy, co mnie jescze bardziej niepokoi.
Moja matczyna nadopiekuńczość każe mi ją zamknąć w domu, posadzić w poduszkach i chuchać i dmuchać, aby była bezpieczna. Wiem, że nie mogę jej tego zrobić, ośrodek to cały jej świat, jej przyjaciele i znajomi. Ale jeśli jej choroba kiedyś mnie do tego zmusi...? Wolę nie rozważać tego w tej chwili.
Najgorsze, że Aneta nie wyczuwa wcześniej tych ataków i po prostu przewraca się tam gdzie stoi. Z racji zaburzonej krzepliwości krwi jest bardzo podatna na wszelkiego rodzaju wylewy, co mnie jescze bardziej niepokoi.
Moja matczyna nadopiekuńczość każe mi ją zamknąć w domu, posadzić w poduszkach i chuchać i dmuchać, aby była bezpieczna. Wiem, że nie mogę jej tego zrobić, ośrodek to cały jej świat, jej przyjaciele i znajomi. Ale jeśli jej choroba kiedyś mnie do tego zmusi...? Wolę nie rozważać tego w tej chwili.
poniedziałek, 2 grudnia 2013
Warsztat Terapii Zajęciowej ma już 10 lat
Warsztat Terapii Zajęciowej ma już 10 lat. W środę odbyła się oficjalna gala z tej okazji. Choć Aneta już od kwietnia zmieniła ośrodek i uczęszcza do ŚDSu przyniosła piękne zaproszenie na tą uroczystość. Sala kinowa była pełna. Były przemówienia, podziękowania, występy artystyczny uczestników Warsztatu i po części oficjalnej ogromny tort i poczęstunek dla wszystkich przybyłych. Gości było sporo: burmistrz, przedstawiciele kilku gmin, starostwa, Pefronu , PCPRu, uczestnicy z innych ośrodków, kadra, rodzice i wiele innych osób.
Naprawdę było co świętować. To pierwszy ośrodek tego typu w naszym najbliższym rejonie. Nie wiem co porabiała by Aneta gdyby nie to miejsce. Super że jest.I super, że są takie osoby jak jak pani Krystyna Sałak- kierowniczka WTZ i prezes naszego TPD. Ona daje ten power do działania i do powstawania coraz to nowszych i ambitniejszych przedsięwzięć . Jak zabawnie powiedział jeden z gości: gdzie diabeł nie może to panią Krysię pośle, ;-).
Oczywiście ja swojego aparatu nie zabrałam, więc wrzucę kilka zdjęć ze strony WTZ w Morągu , gdzie jest też obszerniejsza relacja z tej uroczystości.
Jedyne zdjęcie jakie mi wyszło z mojej komórki to Aneta z koleżanką:
Naprawdę było co świętować. To pierwszy ośrodek tego typu w naszym najbliższym rejonie. Nie wiem co porabiała by Aneta gdyby nie to miejsce. Super że jest.I super, że są takie osoby jak jak pani Krystyna Sałak- kierowniczka WTZ i prezes naszego TPD. Ona daje ten power do działania i do powstawania coraz to nowszych i ambitniejszych przedsięwzięć . Jak zabawnie powiedział jeden z gości: gdzie diabeł nie może to panią Krysię pośle, ;-).
Oczywiście ja swojego aparatu nie zabrałam, więc wrzucę kilka zdjęć ze strony WTZ w Morągu , gdzie jest też obszerniejsza relacja z tej uroczystości.
Jedyne zdjęcie jakie mi wyszło z mojej komórki to Aneta z koleżanką:
poniedziałek, 25 listopada 2013
Pisz coś nowego!!
Pisz coś nowego!! :D. Tak mi córka napisała ;-). A u nas spokój, dzień za dniem leci, bez zmian. Tylko się cieszyć. Jakoś z wiekiem doszłam do przekonania, że lepsza stara bieda niż nowa. Więc niczym się nie ekscytujemy, siedzimy spokojnie w domu, mąż do pracy, Aneta na zajęcia, ja do garów, hehehehe. Dziś dwie rzeczy odbiegły od rutyny- wybrałam się w końcu na spacer(daaaawno sobie obiecywany) i druga, dla równowagi na minus, Aneta znowu zasłabła i upadła na zajęciach. O czym tu pisać? Jak widać nawet do tych upadków Anety nawet już się przyzwyczaiłam. Źle się czujesz, kręci ci się w głowie, to pamiętaj- usiądź, połóż się i odpocznij to przejdzie. Taka moja reakcja do córki.
Acha, i Kredka pojechała do swojego domu. Jakoś tak smutnawo...
wtorek, 19 listopada 2013
Dziękujemy
Dziękujemy Wam kochani nasi znajomi i nieznajomi za Wasz 1%. Fundacja Zdążyć z Pomocą właśnie zakończyła księgowanie na subkontach podopiecznych. Dziękujemy z całego serca. Jakich słów można jeszcze użyć, co napisać, żeby nie powiało patosem, ale żeby wyrazić naszą szczerą wdzięczność? Dzięki Wam Aneta w przyszłym roku pojedzie do swojego ukochanego ośrodka rehabilitacyjnego. Znowu będzie tam ciężko ćwiczyć ale jednocześnie cieszyć się efektami swojego wysiłku. Kto wie, może w przyszłym roku popłynie już samodzielnie na basenie? Bardzo by chciała.
Dziękujemy więc za Wasz gest zaufania i obiecujemy, że każdy grosik wykorzystamy dla dobra Anety.
Dziękujemy więc za Wasz gest zaufania i obiecujemy, że każdy grosik wykorzystamy dla dobra Anety.
niedziela, 10 listopada 2013
Toruń
W dniach 6-8.11 byłyśmy na wycieczce w Toruniu, którą zorganizował Środowiskowy Dom Samopomocy Anety i Morąskie Stowarzyszenie Pomocy Nerwowo i Psychicznie Chorym.
Niecałe trzy dni pobytu a plan bardzo napięty. Wizyty w kilku muzeach, kilkugodzinna wycieczka z przewodnikiem po mieście, wyjście na spektakl teatralny, inetraktywna wizyta w Muzeum Piernika. Uff, wymęczeni ale zadowoleni wróciliśmy w piątek do domu. Nie wiem co można by o tym wyjeździe jeszcze napisać, poza jednym- bardzo udany, a Toruń ma najpiękniejszą starówkę jaką do tej pory widziałam. Aneta po powrocie do domu, powiedziała: było super. I to nich wystarczy za cały komentarz.
Niecałe trzy dni pobytu a plan bardzo napięty. Wizyty w kilku muzeach, kilkugodzinna wycieczka z przewodnikiem po mieście, wyjście na spektakl teatralny, inetraktywna wizyta w Muzeum Piernika. Uff, wymęczeni ale zadowoleni wróciliśmy w piątek do domu. Nie wiem co można by o tym wyjeździe jeszcze napisać, poza jednym- bardzo udany, a Toruń ma najpiękniejszą starówkę jaką do tej pory widziałam. Aneta po powrocie do domu, powiedziała: było super. I to nich wystarczy za cały komentarz.
![]() |
| na ulicach starówki |
![]() |
| Aneta terminuje w Muzeum Piernika |
| Muzeum Podrózników |
| uśmiech proszę ;-) |
| sztuka Dalekiego Wschodu |
| pod Krzywą Wieżą |
| przy Fontannie Flisaka(żaby wygłaskane ;-)) |
| obowiązkowa fotka z Filusiem, ciągnięcie za ucho ma przynieść szczęście |
![]() |
| fotka Anety z Muzeum Podróżników, cyknęła ich tam najwięcej i chyba najbardziej jej się podobało |
![]() |
| Kamienica pod Gwiazdą i "Świat Orientu"- tsuby, japońskie gardy mieczowe |
Subskrybuj:
Posty (Atom)

.jpg)









