Jeszcze turnusowo, bo właśnie otrzymałam kilka fotek od naszej koleżanki Alicji. Jej zdjęcia zawsze urzekają, więc nie obyło się bez sesji fotograficznej. Oto jej efekty :-).
Najpierw makijaż:
I sesja:
Aneta, młoda dziewczyna, wesoła, dowcipna. Lubi planować co będzie robić jak będzie dorosła, jak będzie wyglądać jej mieszkanie, praca, mąż ... Problem w tym, że Aneta zawsze będzie dzieckiem. Ma 33 lat i zespół Downa.
piątek, 29 sierpnia 2014
środa, 20 sierpnia 2014
Turnus sie skończył :-(
Turnus się skończył buuuuuuu :-(. I jak my wytrzymamy cały rok czekając na następny?!
W sobotę opuściliśmy po super spędzonych dwóch tygodniach nasz ulubiony ośrodek rehabilitacyjny 12 Dębów . Turnus naprawdę udany, rehabilitacja na piątkę, pogoda na piątkę i atmosfera turnusowa na piątkę.
Aneta sporo się napracowała, ale jak zwykle uśmiech nie opuszczał jej ani na chwilę. Oprócz zajęć terapeutycznych nie do przecenienia są też nowe wrażenia, znajomości i umiejętności społeczne. Moja mała córeczka jest coraz bardziej samodzielna i bardzo się z tego cieszy.
Kilka fotek, wspomnieniowo:
W sobotę opuściliśmy po super spędzonych dwóch tygodniach nasz ulubiony ośrodek rehabilitacyjny 12 Dębów . Turnus naprawdę udany, rehabilitacja na piątkę, pogoda na piątkę i atmosfera turnusowa na piątkę.
Aneta sporo się napracowała, ale jak zwykle uśmiech nie opuszczał jej ani na chwilę. Oprócz zajęć terapeutycznych nie do przecenienia są też nowe wrażenia, znajomości i umiejętności społeczne. Moja mała córeczka jest coraz bardziej samodzielna i bardzo się z tego cieszy.
Kilka fotek, wspomnieniowo:
piątek, 18 lipca 2014
25 lat ...
25 lat minęło jak jeden dzień... Moja mała dorosła córka. Jestem z niej dumna. Tyle przeszła a tak radosna.
Świętowanie w tym roku podwójne, na ŚDS i w domu. Aneta ze wzruszenia zalała się łzami przy dmuchaniu świeczek.
Świętowanie w tym roku podwójne, na ŚDS i w domu. Aneta ze wzruszenia zalała się łzami przy dmuchaniu świeczek.
![]() |
| Urodzinowy tort w ŚDSie |
![]() |
| w domu, na corocznym tradycyjnym już grillu urodzinowym z rodziną |
![]() |
| łezki wzruszenia(udzieliły się niektórym gościom) |
![]() |
| częstujemy urodzinowym tortem(od razu mówię, że to nie ja piekłam) |
wtorek, 8 lipca 2014
Upał rozleniwia...
Ufff, jak gorąco. Nic się nie chce, nawet pisać. Więc tylko wspomnę, że po dwutygodniowej przerwie spowodowanej brakiem dojazdu Aneta od wczoraj znowu karnie wstaje przed szóstą i dojeżdża do ŚDSu. Wahałam się, czy ją puścić, bo przecież tak gorąco. Ale wczoraj było bez sensacji. Może więc da radę. To ostatni tydzień dojazdów przed jej miesięcznym urlopem. Co prawda zajęcia jeszcze będą w przyszłym tygodniu, ale już bez dowozu. Czyli dla nas jakby ich nie było. Choć jeden dzień zawiozę ją jeszcze samochodem, obiecałam już. Powód jeden: po raz pierwszy urodziny Anety przypadają w czasie pracy ośrodka. Więc na urodzinowe ciasto musi dojechać.
Upał rozleniwia...
Upał rozleniwia...
poniedziałek, 23 czerwca 2014
Dzień Ojca
Dziś Dzień Ojca. Był prezent i był wierszyk.
W dniu Twojego święta
chciałam Ci powiedzieć,
że jesteś dla mnie
najdroższy po niebem.
niedziela, 15 czerwca 2014
Były siostry
Tydzień z długim weekendem minął nam błyskawicznie. Przez kilka dni, było jak za starych dobrych czasów, bo odwiedziły nas siostry Anety i znowu byliśmy całą rodziną w komplecie. Anecie zrobiło się ciasno w "jej" pokoju, bo już zdążyła zapomnieć jak to jest się nim dzielić ;-). Ale za bardzo się nie uskarżała.Tydzień się skończył i od dziś znowu zostaliśmy sami. Cicho tak, jakoś za cicho.
wtorek, 10 czerwca 2014
Wizyta na pogotowiu
Wczoraj Aneta wylądowała na pogotowiu. Czasami już sama nie wiem jak reagować na te jej incydenty. Źle się czuła w ŚDSie, dzwoniła do mnie, że kuje ją serce. Kazałam jej się położyć i odpocząć. Po godzinie następna konsultacja telefoniczna i zamarłam, bo okazało się, że jej wcale nie przeszło. Nawet nasiliło, bo momentami, aż płakała, że tak mocno boli. Następna konsultacja telefoniczna z lekarzem rodzinnym(niestety już nie było w przychodni), ale dostałam polecenie, że z kłuciem serca to wzywać pogotowie, następny telefon na ŚDS, dalej to samo z krótkimi przerwami. W czasie tych rozmów zdążyłam już wsiąść do auta. Za następne dwadzieścia pare minut byłam już na miejscu. I co? Nic. Aneta siedzi zadowolona w pełni humoru, bo już ją nic nie boli. I ona absolutnie nie jedzie ze mną, tylko czeka na busa. Normalnie przysiąść można ze zdumienia. Jeszcze jedna rozmowa telefoniczna z pogotowiem. Jestem w kropce.Co robić, wieźć ją do domu jakby nigdy nic, czy zaliczyć lekarza? Wybrałam to drugie. Do kolekcji przybyło kolejne ekg, kilka wyników, lekarz ocenił że z sercem ok. I co z tym fantem zrobić?
Jak na razie powtórek incydentu brak.
Jak na razie powtórek incydentu brak.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

















