poniedziałek, 25 kwietnia 2016

Wiosna??

Niedawno pisałam wiosenny post, ale chyba to był falstart. Zimno. Anecie, po spojrzeniu dziś rano na termometr, dołożyłam jeszcze sweter do ubrania. W sobotę odwołałyśmy ognisko, które organizuje nasze Koło rodziców, też ze względu na pogodę.
Czekamy więc na cieplejsze dni, a na pocieszenie w domu taki widok na kominek:


czwartek, 21 kwietnia 2016

Wyjazd do teatru

W tym tygodniu ŚDS Anety odwiedził teatr muzyczny w Elblągu. Wybrali się na przedstawienie "Skrzypek na dachu" . Sam spektakl, chyba nie wymaga reklamy. Zazdroszczę im, też bym chętnie pojechała.
Aneta, wyjątkowo, nie za bardzo zadowolona. Wystraszyła ją scena tańczących duchów, czy szkieletów i po oglądaniu było. Ach ta moja dziewczyna, nigdy nie wiadomo co wypali. Mam nadzieję, że za głośno nie krzyczała ;-) .

zdjęcia ze strony ŚDS

sobota, 9 kwietnia 2016

Wiosna, wiosna

Ciepło na dworze, aż dziwnie zrzucić w kąt ciepłe kurtki i buty. Wiosenna fotka Anety na zajęciach, uśmiałam się, z takim zaangażowaniem ćwiczy. Z tak wielkim, że aż stuknęła sie drążkiem w głowę, hehehehe.



Ps
nadal płacze po Soni :-((((((

środa, 9 marca 2016

Soni już nie ma ...

Soni już z nami nie ma ;-( . Ciężko nam wszystkim się z tym pogodzić. Najbardziej Aneta przeżywa, to był jej piesek, dostała ją wiele lat temu w prezencie od babci, jako malutką, puchatą kuleczkę. Bardzo trudno mi było dziś jej o tym powiedzieć.
Smutno.




środa, 2 marca 2016

Chorowicie

Chorowicie się marzec zaczyna. Niby bliżej wiosny, a tu bach. Kaszel, kaszel i jeszcze raz kaszel. I tak od poniedziałku, pózniej gorączka i dziś w końcu wizyta u lekarza. Antybiotyk.
Aneta siedzi w domu, w przerwach między jednym napadem kaszlu a drugim jęczy, że nie lubi choroby i pyta się kiedy pojedzie na warsztaty. Wstępna data to wtorek, bo przecież Dzień Kobiet ;-). I przepadała jej dzisiaj wizyta u dentysty, następny termin to kolejne dwa miesiące czekania.
Na razie się kuruje, nie wiem czy ja też coś nie łyknę, bo czuję się niewyraznie...


piątek, 26 lutego 2016

W temacie remontu

Skończyliśmy remont kuchni, zresztą u nas remont trwa już drugi rok. Po prostu przechodzi tylko z pomieszczenia na pomieszczenie ;-). Odnawianie kuchni jednak wzbudziło chyba najwięcej emocji u Anety. Każdego dnia wracając z zajęć, wsadzała głowę przez drzwi, lustrowała pomieszczenie ze zgrozą i wołała: o boże, tato, co zrobiłeś z kuchnią??!! Fakt, początkowo i mi się wydawało, że tego nie uda się odgruzować. Jednak reakcja na skończoną pracę była jeszcze ciekawsza. Weszła wieczorem do kuchni, obejrzała się w okół, tym razem z zachwytem zawołała swoje: o boże! I .... rypnęła jak długa na podłogę. Czyli efekt malowania piorunujący, hehehe. Nie umiała pózniej wytłumaczyć dlaczego się przewróciła, nie był to atak padaczkowy, twierdziła, że z wrażenia.
Choć raz wylądowała też na ziemi z powodu ataku. Już wiemy czego nie powinno się robić przy Anecie: przecinać płytek na ścianę  fleksem. Świdrujący dzwięk natychmiast wywołał u niej zasłabnięcie i w efekcie też lądowanie na podłodze.

PS.
Jeśli ktoś zauważył brakującą literkę "ziet" w moich postach, to niestety akurat tego nie mogę poprawić, bo mój laptop konsekwentnie odmawia pisanie tej litery. Z uporem odpala mi wtedy program lupa. Ja nie za bardzo komputerowa, więc chyba tak już zostanie na wieki.

niedziela, 21 lutego 2016

Wywiozła tatę na turnus

Wywiozła dziś Aneta tatę na turnus, na całe trzy tygodnie i dwa dni. Tym razem to on będzie się kurował i ćwiczył formę a nie ona. Zostajemy w domu same, dwie sierotki ;-).
Fotka na "do widzenia":