wtorek, 9 czerwca 2015

Czy u Was ...

Czy u Was też tak zimno w tym czerwcu? Aneta co rano zakłada bluzę do busa, a ja już któryś dzień z kolei palę w kominku i w centralnym. Niemożliwość.
Ogólnie w związku z tym ubieraniem się Anety mamy co wieczór taką samą rozmowę. Mówię jej, żeby przygotowała sobie na rano ubrania, a ta mi na to, że nie umie i ja to lepiej robię. Tłumaczę, że jak będzie się starała, to też będzie umiała. Stanęło na tym, że ona wykłada swoje propozycje(z oporami), a ja je akceptuje lub nie ;-). Ostatnio ma z tym problem, bo w związku z remontem w domu ma odrobine zagracony pokój i nie ma dostepu do wszystkich szafek. Z czego jest ogólnie chyba zadowolona, bo to ja muszę jej pomagać.

Zapisałam się do nowego projektu dla rodziców dzieci z niepełnosprawnością „Margines , my nie chcemy tam być” prowadzonego przez tutejsze TPD. Trochę ma się dziać.
W ramach projektu odbędzie się:
1. Trzydniowy wyjazd integracyjno-terapeutyczny dla rodziców i dzieci.
2. Zajęcia edukacyjne z specjalistami (seksuolog, terapeuta, psycholog, prawnik) – 6 spotkań
3. Trzy warsztaty rękodzielnicze (scrabooking, tworzenie
biżuterii , shabby chic)
4. Zajęcia fitness (karnety na 4 miesiące).
Może być fajnie.

wtorek, 2 czerwca 2015

Zakopane bis

Znowu odwiedziłyśmy z Anetą Zakopane. Tym razem w scenerii wiosennej i w dużo szerszym gronie rodzinnym. Powód: chrzest siostrzenicy Anety. Tylko kilka dni, ale jakie intensywne. Góry te same co w marcu, ale widoki takie odmienne. W jednym nie było różnicy, i zimą i wiosną piękne. Przy okazji doszłam do wniosku, że Anecie służą takie długie jazdy. Wszyscy po przejechaniu 700km autem byliśmy śnięci, wymiętoszeni i nie nadawaliśmy się do niczego. Oprócz Anety, która tryskała humorem.

Fotka czeropokoleniowa:


Tu modelka sama i z tatą na Gubałówce:




A tu piękna, zabytkowa kaplica w Jaszczurówce, w której uczestniczyliśmy we Mszy Św.

zdjęcie z poznajpolske.onet.pl




wtorek, 26 maja 2015

Miłe Dzień Dobry

Mam dziś swoje święto, i miłe przebudzenie dziś miałam. Obudziła mnie Aneta z życzeniami i pięknym prezentem. Prezent przyszłościowy, bo od razu na Dzień Taty :-)))
Aneta przedzwoniła z zajęć i powiedziała, że jak przyjedzie to powie mi jeszcze ładny wierszyk.
To czekam.


sobota, 23 maja 2015

W odwiedzinach

Byłyśmy dziś w odwiedzinach u taty Anety w szpitalu. Zabrałam ją, choć początkowo się wahałam. Szpitale nie kojarzą się Anecie zbyt dobrze. Ale z drugiej strony chciałam jej pokazać, że tacie nic nie jest, potłumaczyłam, że to tylko badania(w szczegóły nie wchodziłam) i że tata w poniedziałek już wróci do domu. Przejęła się trochę plastykową szyną uciskową na ręku taty, ale po wytłumaczeniu, że to taki specjalny opatrunek po dojściu przyjęła to ze zrozumieniem. Ogólnie była więc zadowolona i chyba się trochę uspokoiła.


piątek, 22 maja 2015

Jedziemy na turnus

Jedziemy na turnus rehabilitacyjny. Huuura! Nie, nie teraz, na ten nasz sierpniowy w ulubionym ośrodku 12 Dębów.
Tak zerknęłam na poprzednie wpisy i dostrzegłam, że nie napisałam o naszej ogromnej radości. Turnus już był spisany na straty, brak funduszy, odmowa dofinansowania z PCPR. Praktycznie już uświadamiałam pomału Anetę, że niestety w tym roku na turnus nie pojedzie bo nie ma pieniążków. I oto znalazła się pewna firma, która wspomogła subkonto Anety kwotą, jaka wystarczy na pokrycie prawie całych kosztów wyjazdu. Moja radość była i jest nadal nie do opisania.
Mówi się, że pieniądze nie są najważniejsze, bo i prawda. Ale kiedy ich brak staje na drodze do sprawności dziecka stają się czymś niezbędnym. Dlatego tak bardzo boli, że nie można mu zapewnić wszystkiego, co na tę poprawę zdrowia może wpłynąć.
Dziękujemy ślicznie. Dzięki tej pomocy Aneta znowu będzie intensywnie ćwiczyć i to nie tylko w swoim ulubionym basenie.







poniedziałek, 18 maja 2015

Dziś się usprawiedliwiam

Dziś się usprawiedliwiam, ale miałyśmy z Anetą odwyk od internetu. Nasz kochany operator namieszał, odciął nas od wielkiego świata i taki sposobem przez dłuższy czas zamiast siedzieć przed monitorem zajmowaliśmy się masą innych pożytecznych rzeczy. Aneta po powrocie z zajęć siedziała z nosem w książce, ja posiałam ogródek, pomagałam mężowi w naszym never ending story remontowym, a wieczory spędzałam nie na graniu w kulki ale na kończeniu prezentu niespodzianki. Oczywiście nie napiszę czego, bo nie byłoby niespodzianki.
Teraz już wracamy do normy, czyli blog też postaram się prowadzić na bieżąco.

czwartek, 30 kwietnia 2015

Zazdroszczę Anecie

Zazdroszczę Anecie jej pogody ducha, tego, że potrafi się cieszyć drobiazgami. Świeci słońce- jest szczęśliwa. Jest weekend- super, będzie mogła dłużeć pospać i odpocząć. Rano w poniedziałek cieszy się, że jedzie na zajęcia, do swoich przyjaciół. Ogląda bajke po raz 10-ty i śmieje się, bo taka zabawna. Przeczyta książkę- rozpiera ją radość i duma, że ją skończyła.
U mnie coś z tą radością życia nie za bardzo. Mamy wiosnę, już samo to powinno nastrajać optymistycznie. Tylko jakoś to na mnie nie działa, niestety.